Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 września 2012

Morze :)

Hej! :)

Nie było Mnie bardzo długo tutaj ze względu na brak dostępu do internetu ... teraz mam już stały dostęp więc będę z Wami na bieżąco! :)

Jestem już po drugich wakacjach nad morzem :) Więc chcę Wam pokazać, co robiłam przez te 5 dni :)

Ale może najpierw ponarzekam, aby notkę zakończyć pozytywnie :)
Po 1, na terenie gdzie nocowaliśmy miał być darmowy internet wi-fi. Gdy poszliśmy dowiedzieć się o hasło, pan powiedział, że wykupienie hasła kosztuje 10 zł za pobyt :O Oczywiście powiedziałam, że na stronie internetowej było inaczej napisane, wkońcu Pan uległ i podał Nam hasło. Jednak i tak w Naszym pokoju nie było zasięgu wi-fi, więc nie mogliśmy z niego skorzystać :/
Po 2, w pokoju z naczyń mieliśmy tylko dwa małe talerzyki. Jakie było moje zdziwienie, gdy chciałam zjeść płatki! Musiałam sama sobie kupić półmiski, nawet w aneksie kuchennym nie było więcej talerzy niż to, co czekało na Nas w pokojach. Na dodatek nie mieliśmy dużych łyżek, więc płatki jadłam małą, śniadanie zamiast jeść 10 minut to ja jadłam 20.
I ostatnia rzecz która mnie zdenerwowała, na stronie internetowej przy odległości do morza było podane 700 m. Na GPS odległość ta wzrosła prawie 2 krotnie. Czy to nie jest oszukiwanie ludzi? Bo zamiast iść do morza 8 minut szliśmy prawie 17. Ach...
No ale to już minęło i teraz wracam do przyjemniejszej części tej notki :)

Nad morze pojechałam z bratem :)
Wyruszyliśmy we wtorek (21.08) z domu o 6, a w Ostrowie byliśmy o 12 :)


Pogoda 1 dnia nie była za ciekawa, ale dobrze że nie padało :)
Słoneczko co chwila pokazywało się a później zaraz znikało. Na plaży byliśmy około 4 godzin, przed 18 było już mi zimno :( Zdjęcia :)


Po kolacji poszliśmy na 2 godzinny spacer po wsi, zdjęcia :)



2 dnia (środa) obudziłam się przed 8 i pięknie swieciło słoneczko. Poszliśmy na plażę o 9 i już było pochmurnie :(

0 10.30 złapała Nas burza więc uciekaliśmy do pokoju.
Później padało co rusz, więc do 14 siedzieliśmy przed tv :P

o 14 była super pogoda, słoneczko i kilka chmurek na niebie więc ruszyliśmy na plażę :)
Na plaży okazało się, że strasznie wieje :( i to tak, że piasek unosił się w powietrzu i "uderzał" o ciało :( nie powiem, bo to bolało.
Mówimy, rozbijemy parawan i będzie spoko. Parawan Nam się złamał, więc leżeliśmy na kocu, który był jeszcze mokry po deszczu :P
Zdjęcia z plaży :) Jak będzie widać, były wielkie fale :P


o 17 było mi tak zimno, że zebraliśmy się do pokoju. Była kolacja i chwila odpoczynku :)

Przed 20 poszliśmy na spacer :) trafiliśmy akurat na zachód słońca, który trwał...1 minutę! :P


3 dnia (czwartek) na plażę wybraliśmy się o godz. 9, a o 9.10 już padało :( więc wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy na Hel :)

Najpierw zajechaliśmy do: :)


Zdjęcia ze środka :)


Po drugiej stonie ulicy był Skansen Muzeum Obrony Wybrzeża, więc wstąpiliśmy i tam :)
Zdjęcia :)


Następnie czekała już na Nas tylko plaża! Piękne słoneczko, na niebie czasami większa chmurka, idealna pogoda do plażingu i smażingu! :) Na plażę oczywiście poszliśmy na cypel :)
zdjęcia :) (nawiasem powiem, że spaliłam sobie twarz, mimo, że kremowałam się często SPF 30 ;/)


4 dnia (piątek) poszliśmy na plażę przed 10 :)
Jeszcze 30 minut było małe słoneczko, później niebo zachmurzyło się wiec siedziałam w kurtce na plaży :) Zdjęcia (na 1 zdjęciu uśmiechnęłam się w ostatniej chwili i dlatego uśmiech taki dziwny, brat mnie z zaskoczenia chciał wziąć) :)


O 15 zaczęło padać więc zebraliśmy się do pokoju :)

Nadrabialiśmy zaległości filmowe i serialowe, generalnie po południe i wieczór szybko minęły, a deszcz nie przestał padać ani na chwilę.

5 dnia (sobota) niebo było pochmurne, jak by w każdej chwili mógł lunąć deszcz. Nie widzieliśmy sensu w czekaniu na rozpogodzenie, miało padać cały dzień. Spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę powrotną. Pożegnanie morza :)
Mam nadzieję, że relacja podoba Wam się :)
Teraz biorę się za czytanie Waszych postów, nazbierało się tego! :)

Buziaczki! ;*

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Wyjazd weekendowy, Kraków! :)

Hej ;*

Ostatnio pisałam Wam, że zabieram swojego chłopaka na mały, weekendowy wyjazd :)
Z jakiej okazji? Bez, trzeba robić sobie też niespodzianki tak o, bez okazji :) Wtedy jest większe zdziwienie i radość :)
A pojechaliśmy do .... Krakowa <love>. Zazdroszczę dziewczynom, które tam mieszkają lub w okolicach! Piękne miasto! :)
Żeby było jeszcze lepiej, zaproponowałam przyjaciółce, by pojechała z Nami i zabrała też swojego chłopaka. On również nie wiedział gdzie jedzie i chłopcy nie wiedzieli, że jedziemy w czwórkę :P
Jak zobaczyli się w autobusie, co to był za szok :D Pozytywny oczywiście :)

Do samego końca (czyli do wejścia do pociągu) nie wiedzieli gdzie jadą :P Stawiali na Wrocław patrząc na tablicę odjazdów, jednak z Krakowa są również bardzo zadowoleni :)
Pociąg wyruszył z Warszawy o 5.05 i był w Krakowie o 8.30 :D Jak na polska kolej TLK jest to bardzo szybko :)

Wiedziałam, że w okolicy dworca głównego jest Galeria Krakowska, ale nie wiedziałam, że aż tak blisko! :D No wiedziałam, że w niedzielę będą zakupy hehe :)
Kupiliśmy bilety powrotne, niestety na godz. 15, bo te na pociąg o godz.20 były już wyprzedane :(
Usiedliśmy na ławeczce i czekaliśmy do 9, aż będziemy mogli oddać torbę do szatni i ruszamy w miasto! :)

Najpierw poszliśmy do Plant bo stwierdziliśmy, że później już Nam nie będzie chciało się chodzić tam :P
Tak wiec kilka zdjęć z tego miejsca :)


Następnie cofnęliśmy się do Bramy Frańciszkańskiej, aby ruszyć już na stare miasto :)


Po drodze oczywiście fotki z wieżą Mariacką widoczną na końcu uliczki ;)


A to już zdjęcia z Rynku głównego :)


Za Sukiennicami co się kryło? Stragany! Coś, co uwielbiam :) Ale nic nie kupiliśmy, żeby nie nosić tego nie potrzebnie :)
Ruszyliśmy dalej w drogę i zastanawialiśmy się, czemu na Starym Mieście jest tyle kościołów. Może któraś z Was wie?

Następnym przystankiem był Wawel :) Nie wchodziliśmy do środka zamku, każdy z Nas już był tam, a była taka mega kolejka do srodka i po bilety, że to Nas jeszcze bardziej zniechęciło. Weszliśmy za to do grobu pary Prezydenckiej, później poszliśmy na stronę widokową i tam zrobiliśmy sobie malutka przerwę :)


Oczywiście nie mogliśmy przegapić smoka! :)


Była juz godzina 13, więc był czas na obiad :) Poszlismy na pizzę, tak się najadłam, ze nie chciałam wychodzić z pizzeri :)
Poszliśmy odebrac bagaż i ruszyliśmy do miejsca, gdzie mieliśmy przenocować :)

Mieliśmy takie szczęście z G, że spaliśmy na wielkim łóżku małżeńskim, musimy kiedyś takie koniecznie kupić! :)

3 minuty od mieszkania mieliśmy Biedronkę więc były też i małe zakupy :)

Pod wieczór pojechaliśmy zwiedzać Kazimierz, piękna żydowska dzielnica :) Pierwszy raz w życiu widziałam synagogi :)


Później podeszliśmy na stare miasto, 15 minut spacerkiem :)

Na Małym rynku był:


Nikt nie mógł oprzeć się i kupił sobie po kilka pierożków :) Zwłaszcza, że każdy był za 1,50 zł :) Mi najbardziej smakowały meksykańskie, pozostałym z grzybami, serem wędzonym i ziołami :) Jedliśmy też jagodowe, sernikowe, z ziemniakami, pomidorami suszonymi i serem feta, szpinakiem :)


Następnie poszliśmy na rynek główny, wiele tam się działo wiec było na czym oko zawiesić ;)


Oczywiście przyszedł czas i na stragany! G kupił mi MEGA lizaka, którego będę chyba jadła cały miesiąc :) (uwielbiam lizaki :P) Kupiliśmy moim rodzicom magnez za lodówkę ze smokiem i wieżą Mariacką :)


Od razu lizaka musiałam chwycić w obroty, chodziłam z nim już do końca dnia :) zdjęcie strasznie mi się podoba :D


Przed 22 byliśmy juz w mieszkaniu, jednak wstaliśmy o 3 rano więc byliśmy troszeczkę zmęczeni.
Oczywiście był TV i mały wieczór relaksacyjny :)


No i po północy poszliśmy spać :)

Na drugi dzień pojechaliśmy na miasto przed 10 :) Najpierw w obroty poszły sklepy w Galeri Krakowskiej :) W Terranowie kupiłam bluzke za 14,90 :) wzięłam dużo rzeczy do prmierzalni jednak stwierdziłam, że mm podobne rzeczy juz w szafie więc nie chce ich, jedna bluzka mi wystarczy :)


W Rossmanie na szybko kupiłam masło do ciała kokosowe za 6,99 :)


Po 11 poszliśmy na Mszę do kościoła Mariackiego, była bardzo krótka i zdąrzyliśmy na hejnał o 12 :) Mam filmik z trąbka w roli głównej, zdjęcia niestety nie :(

Posiedzieliśmy sobie pod Mickiewiczem jeszcze troszkę, zwidziliśmy ostatni raz stragany i ruszyliśmy na obiad :)
Na obiad mieliśmy pyszny rosołek, placki po krakowski (jak zjadłam przypomniało mi się, ze miałam zdjęcie zrobić :(). Zwykłe placki ziemniaczane a na to kurczak w jakimś pysznym sosie :) i do tego kompot z jabłek :)

Mieliśmy do odjazdu pociagu jeszcze godzinkę więc odwiedziliśmy jeszcze kilka sklepów. Szukałam jakiegoś kostiumi, niestety jak był ciekawy dół to góry juz nie było i na odwrót :( Miałam już wychodzić z Housa gdy w moje ręce wpadł kostium skompletowany :) szybciutko wskoczyłam w niego, góra jest za szeroka, ale mama mi to przeszyje i będzie ok :P Kostium kosztował 29.99 :D


Oczywiście mieliśmy tyle problemów ze znalezieniem odpowiedniego peronu naszego pociągu, że do wagonu weszliśmy cali spoceni i w ostatniej chwili. Uwielbiam te "sprawdzone" informacje od pani z PKP.

W Warszawie byliśmy o 17.40 :) Więc szybko dotarliśmy do domu :)

Z wyjazdu jesteśmy bardzo zadowoleni, chłopcy jak mówili mieli świetną niespodziankę, a my tez się świetnie bawiłyśmy :)

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was, chciałam Wam wszystko opowiedzieć, taka jestem zadowolona z wyjazdu, Kraków jest piękny :)

A jak Wam minął weekend?

Buziaczki! ;*

P.S. We wtorek ruszam z bratem nad morze :D mam nadzieję, że słoneczko będzie piękne i jeszcze moja opalenizna troszeczkę zyska brązu :) Niby na miejscu jest internet, więc na blogu na pewno będę coś dodawać i Wasze posty czytać :)

Teraz już na serio buziaczki! ;*